Częste pytania
Czytałam już takie poradniki. Czym to się różni?
Tamte poradniki uczyły Cię, co mówić do dziecka i jak być cierpliwą. To wszystko pewnie dobrze znasz. Kiedy dziecko po raz dziesiąty nie zakłada butów, a złość rośnie, te porady trudno sobie przypomnieć. Słowa przychodzą dopiero po krzyku.
Tu przygotowujesz w spokoju jedno krótkie zdanie i to, co zrobisz zaraz po nim. Mówisz je przy pierwszej prośbie, zanim głos pójdzie Ci w górę.
Co ja z tego realnie będę miała?
Na chwilę, w której dziś krzyczysz najczęściej, masz gotowe zdanie i wiesz, co zrobisz zaraz po nim. W złości nie musisz już szukać słów.
Dzieci słuchają Cię, kiedy mówisz spokojnie, a Twoje „nie” dalej znaczy „nie”. Granice zostają tam, gdzie były.
Wieczorem kładziesz się spać bez odtwarzania w głowie, co mogłaś powiedzieć przy butach.
Skąd mam wiedzieć, że to prawda?
Możesz to sprawdzić dziś, za darmo. Przypomnij sobie trzy ostatnie razy, kiedy krzyknęłaś. Przy ilu z nich dobre słowa przyszły Ci do głowy jeszcze w trakcie złości?
Jeśli wychodzi zero na trzy, to wiesz już, czemu postanowienie „dziś nie krzyknę” nic nie zmienia. Dobre słowa przychodzą za późno, więc trzeba je mieć ułożone wcześniej, w spokoju.
A jeśli ja po prostu taka jestem?
Tak myśli prawie każda mama, która krzyczy, i prawie żadna nie mówi tego głośno. Mówi sobie, że ma taki charakter albo za mało cierpliwości. Mama, której udaje się mówić spokojnie, robi inaczej dwie rzeczy.
Po pierwsze, zdanie na trudną chwilę ma ułożone wcześniej, w spokoju, więc w złości nie musi go szukać. Po drugie, mówi je przy pierwszej prośbie, kiedy złość jest jeszcze mała. Przy dziesiątej trudno sięgnąć po cokolwiek.
Skoro to takie proste, czemu nikt mi tego nie powiedział?
Bo każdy radzi Ci coś innego. Jedni mówią, żeby tłumaczyć i być cierpliwą, inni, że jak nie krzykniesz od razu, to nie stawiasz granic. Mówią to z troski, tylko te rady dotyczą spokojnych chwil. Nikt nie mówi, co zrobić wtedy, kiedy dziecko znowu nie słucha, a w Tobie zaczyna się gotować. A krzyk wychodzi właśnie wtedy, w jednej chwili.
Dlatego to nie Twoja wina, że do tej pory nic się nie zmieniło. Brakowało Ci słów przygotowanych wcześniej na tę jedną chwilę.
Krzyczę od lat, a dzieci są już starsze. Czy to jeszcze ma sens?
Ma sens, i to spory. Skoro krzyczysz od lat, dobrze wiesz, w których chwilach dnia zdarza się to najczęściej: rano przy wyjściu, przy telefonie, który trzeba oddać, albo wieczorem. Od tych chwil zaczniesz, bo znasz je najlepiej.
Przeciw Tobie działa tylko kolejny rok tego samego. Zmieniasz jedną rzecz: to, co mówisz i robisz przy pierwszej prośbie.
Dlaczego mam Wam zaufać?
Nie musisz. To my ryzykujemy więcej.
Materiał zostaje u Ciebie także wtedy, kiedy poprosisz o zwrot.
Możemy tak robić, bo metodę sprawdzisz przy pierwszym trudnym poranku po tym, jak materiał do Ciebie przyjdzie.
Jak to właściwie działa?
Porady znasz, tylko w złości trudno je sobie przypomnieć, a krzyk wychodzi w jednej chwili. Dlatego słowa przygotowujesz wcześniej.
Wybierasz jedną chwilę dnia, tę, w której krzyczysz najczęściej. Układasz na nią krótkie zdanie i to, co zrobisz zaraz po nim. Ćwiczysz je w spokoju, rano, zanim dzieci wstaną, albo wieczorem, kiedy śpią. Potem mówisz je na samym początku, przy pierwszej prośbie, zanim głos pójdzie Ci w górę, i robisz to, co zapowiedziałaś.
Dlaczego warto dobrać 7-Dniowy Plan?
Nawyk zmienia się powtórzeniami, a krzyczenie na dzieci ćwiczyłaś latami. Plan daje Ci na każdy z siedmiu dni jedno zadanie: łapiesz moment, w którym zaczyna się w Tobie gotować, układasz krótkie zdanie na chwilę, w której najczęściej krzyczysz, zamykasz „znowu nie słucha” jednym ruchem i sprawdzasz, że bez krzyku dzieci wcale nie wchodzą Ci na głowę. Jest w nim też to, co zrobić, kiedy jednak krzykniesz albo wypadnie Ci dzień planu, żeby jeden krzyk nie cofnął Cię do punktu wyjścia.
Ile czasu muszę na to poświęcić?
Wystarczą Ci spokojne chwile zwykłego dnia. Zaczynasz od jednej chwili, tej, w której krzyczysz najczęściej, i ćwiczysz rano, zanim dzieci wstaną, bez siadania z zeszytem.
Zdania używasz w chwilach, które i tak masz: przy butach, przy telefonie, przy zasypianiu. Nigdzie nie chodzisz i z nikim się nie umawiasz.
Jak dostanę materiał i czy ktoś zobaczy, co kupiłam?
To przedsprzedaż, więc materiał przyjdzie na adres mailowy podany w zamówieniu w ciągu 10 dni roboczych. Gdyby nie przyszedł, oddajemy Ci pieniądze. Otwierasz go na telefonie i zostaje u Ciebie na stałe. Nie ma paczki ani kuriera.
Bliscy zauważą najwyżej tyle, że rano przy butach mówisz spokojniej.
A jeśli u mnie nie zadziała?
Masz 90 dni na zwrot i wystarczy jedno zdanie na kontakt@cierpliwyrodzic.pl. Odzyskasz całą kwotę, a materiał zostaje u Ciebie.
Poranków, które kończą się krzykiem przy butach, i wieczorów z wyrzutami sumienia nikt Ci nie odda, a każdy tydzień dokłada następne.